Emocje, emocje. Wszystko pomaranczowe, ludnosc wyje i napieprza na wuwuzelach, a my sie wciagamy w malo wciagajaca gre Holendrow. Jedyna przerwa w swietowaniu, kiedy za oknem zapadla najprawdziwsza cisza – przerazajace wrazenie – miala miejsce po przegranej Ghany. Tez mi bylo smutno, bo naprawde mieli dobre momenty i nawet ciagle modlitwy moge im wybaczyc (Brazylii i Argentynie nie moge).
Ale, ale. Do Polski zlatujemy z Maryam, ktora pobedzie w W-wie cale trzy dni. Krotko, wiec jest szansa, ze nikt jej nie pobije, nie zwyzywa od Talibow/Hamasow/antysemitow/brudasow/niewiernych, nie oskarzy o 9/11 czy Kamieniec Podolski. Z drugiej strony krotko, wiec trzeba pomyslec co tez takiego pokazac, dokad zabrac, jak zyc… Jesli macie jakies pomysly to czekamy na doniesienia o najnowszych, lajfstajlowo pasjonujacych a towarzysko niezbednych miejscowkach. Miejsca niepalace i bezalkoholowe jak najbardziej ok. W ramach przygotowywania Maryam na szok kulturowy, wytlumaczylismy jej juz instytucje podwojnego przeczenia, bo to chyba klucz do naszej kolektywnej mentalnosci.
Lato mamy wspaniale, antystatystyczne i “pierwsze takie od lat” (tak jak i zimy – to chyba specjalnie dla nas). Eksploatujemy odkryta przez nas ijscoffee i second hand – Oktawiusz ma juz nowa torbe na laptop, ale nie te wymarzona, ktora ktos zwinal jakos pomiedzy pierwsza a druga tura wyborow mniejszego zla:
(Sa tez inne dobra, w ktorych dokonamy rekonkwisty stolecznych salonow oraz TVN-u.)
Do odkrycia i skonsumowania pozostal jeszcze sklep z fantastycznymi gaciami za duzo kasy, ale z miejscami fajnym dizajnem, jest tez on-line. Ostrzymy sobie zeby na serie “Pan Ratownik”:)
Ze spraw mieszkaniowych, powoli zamykamy kontrakty, odzyskujemy kaucje i odsylamy routery. “Powoli” oznacza, ze nie zrobilismy jeszcze zadnej z tych rzeczy, ale juz o nich rozmawialismy. Szykujemy sie tez na wizyte Rolanda, ktory bedzie naszym ostatnim gosciem, chyba ze doliczymy zone Tarasa, ktora pojawi sie jakos w polowie miesiaca. Poki co mamy znow wolne – latajacy Ukrainiec wybyl dzis doma i mozemy radowac sie wolnym tarasem.
Za tydzien konferencja i im wiecej sie ludzie pytaja, tym bardziej sie denerwuje. Wyzwaniem bedzie zrobienie prezentacji, bo wolalbym krede i tablice, ale to jeszcze chyba nie jest az tak oldschool, ze juz new media, wiec trzeba bedzie sie zmusic do czegos bardziej cyfrowego.
Zastanawialismy sie tez nad prezentami dla Was wszystkich i doszlismy do wniosku, ze skonczy sie na drobiazgach, bo nie chcemy ryzykowac kupowania Porsche komus, kto nie wyobraza sobie jazdy niczym poza Jaguarem. Nie chcemy tez nikogo faworyzowac, wiec jeden drobiazg wszyscy dostana taki sam, a zeby zminimalizowac ewentualny fakt, ze komus cos moze podobac sie bardziej, bedzie to prezent z kategorii “co dajacy sam chcialby dostac”. Jak marksizm, to marksizm.

czyli rozumiem ze wszyscy dostana wafle z karmelem?
a tak w ogole to wole aussie bum, choc z poponowanego asrotymentu chyba i tak najlepsze sa wkladki dajace idealne posladki…
a kiedy bendo? co robio, jak przyjado?
ja się ostatnio lansuje, to opowiem, gdzie i jak. ALE czy już wytłumaczyliście Miriam, że w warszawie najważniejsi są Wasi przyjaciele? do Agaty przyjeżdża Helen na 3 dni i Agata już jej to wytłumaczyła : ]
acha, no i nie mogę się zdecydować, ale chyba jednak golden boy rządzi.
Piotr K.! Zgadzam sie, Aussie ma momenty, a Gigo znasz? Oni ida w kolory i radosny bieliznainy kicz, seria World Cup podbila me serce:
http://www.gigo.com.co/cat/worldcup/06_eng.html
http://www.gigo.com.co/cat/worldcup/07_eng.html
(Naciagnalem O. na Holandie i Hiszpanie i wywrozylem final:)
Wkladki to tylko jeden z gadzetow upiekszajacych. Ciekawe jest tez sformulowanie “idealne posladki”, takie platonskie.
A prezenty to tajemnica.
oola! Ladujemy 7.08 o 17:05.
Ale Maryam tez podpada pod kategorie przyjaciol i wie juz, ze przyjaciele najwazniejsi:)
Rzeczywiscie, Golden Boy, wow. Ciekawe, ze to jest swimwear, co?
-h
a wafla niet? :(
no dobrze, niech będzie, że marksizm, ale w czyjej interpretacji? mam na ten temat trzy grubaśne tomy (do których się jakoś nie mogę zresztą skutecznie zabrać), więc nie wiem jak innych, ale mnie tak łatwo nie zbędziecie. żądam szczegółów. jestem jednak skłonny do kompromisu – bez szczegółów, ale za to z waflami. :D
dobra, dobra, beda wafle! co do interpretacji ekonomii politycznej to nie mam zielonego pojecia, bo nigdy sie nie uczylem niczego poza “krytyka kultury”:), a wiedze ekonomiczna czerpie z tok.fm. Prezenty beda zatem subwersywnie egalitarne.
co do tych trzech ksiazek to moze przeczytaj i mi opowiedz, bo chetnie bym sie dowiedzial?
-h